P.W.: Jesteś samotny? To raczej niemożliwe...

P.S.: Samotny? Zdecydowanie nie. Mam wspaniałą rodzinę, najlepszych przyjaciół, zawsze jest się do kogo odezwać.

P.W.: To skąd pomysł na Bota? Przecież to nie jest istota ludzka. Jeśli nie jesteś samotny, to chyba jej nie potrzebujesz?

P.S.: Był to właściwie przypadek. Trafiłem na stronę internetową, gdzie można było porozmawiać z bardzo zaawansowanym botem. Spora część osób, która z nim rozmawiała, uważała, że rozmawiała z człowiekiem. I podczas takiej jednej konwersacji, kiedy widziałem, że prócz mnie z botem rozmawia kilka tysięcy osób, zacząłem się zastanawiać, czy jest wśród nich ktoś, kto traktuje rozmowę na serio, bo a) nie ma do kogo ust otworzyć, b) jest święcie przekonany, że rozmawia z człowiekiem. I oczywiście to nie było tak, że pierwsza rozmowa i od razu napisałem książkę. Musiałem to sobie wszystko przemyśleć, kiełkowało to we mnie powoli, przeprowadziłem kilkadziesiąt dziwnych rozmów z botem i dopiero po pewnym czasie rozpocząłem książkę. A poza tym… samotność mnie interesuje – jest ciekawa, ponieważ dla mnie zupełnie obca. W powieściach mogę zastanawiać się ze swoimi bohaterami, jak sobie bym z nią poradził.

P.W.: Zrealizowałeś trailer do książki. Skąd ten pomysł?

P.S.: Tak, zrealizowaliśmy trailer książki. Zamarzyła mi się taka forma reklamy i promocji powieści. Oczywiście podpatrzyłem ją u innych, ale przede wszystkim spodobał mi się fakt, że sam mogę w tym uczestniczyć, wymyślać scenariusz, szukać aktorów… Poprzez znajomą nawiązałem współpracę z kolegą Krzyśkiem, który zajął się całą produkcją i tak wspólnymi siłami powstała zapowiedź filmowa książki. Najfajniejsze w tym wszystkim było to, że aktorzy to moi przyjaciele. Nie dość, iż świetnie się bawiliśmy, to jeszcze zrobiliśmy coś konstruktywnego dla mojej książki. Czy efekt się podoba, czy nie – w ogóle mnie nie interesuje, zbyt wiele miłych chwil spędziliśmy, realizując trailer.

P.W.: „Rozmowa z Botem” jednak ewidentnie związana jest z problemem egzystencji. Dojrzałeś? Do czego i jak to się stało?

P.S.: Trudno nie dorastać, gdy lata lecą. Jak to się stało? Skończyły się studia... A tak bardziej poważnie: choć zawsze uważałem, że jestem chłopcem i wzbraniałem się przed dorosłością, jak tylko mogłem, to koniec końców i tak mnie dopadła. Okazało się, że ze znajomych jako pierwszy wziąłem ślub, kredyt na mieszkanie… Chcąc, nie chcąc, kroczę wytartą ścieżką, gdzie duże ślady butów ewidentnie świadczą o ścieżce dorosłych. I w zasadzie wcale nie jest tak źle, jak słyszałem. Kiedyś może mnie to przerażało, jednak bardzo dobrze mi się teraz żyje. Prawdopodobnie to wszystko ma spory wpływ na moją prozę; zaczynają interesować mnie inne tematy, patrzę na rzeczy z nowej perspektywy, ale jest to perspektywa przewrotna, wynikająca ze zrozumienia pewnych kwestii. Jak za dzieciaka oglądałem krwawe firmy, w ogóle mnie nie ruszały, nie wiedziałem, czemu rodzice zabraniali mi je oglądać. Teraz natomiast wystarczy nagła śmierć w serialu komediowym i robię się smutny. Zrozumiałem, że rodzice bali się bardziej niż ja.

P.W.: Porozmawiajmy chwilę o wcześniejszych powieściach.

P.S.: Zadebiutowałem w wydawnictwie Replika książką „Bóg nosi dres” o studencie, dresiarzu, który musi sobie poradzić z trudną przeszłością, piętnem życia w rodzinie alkoholików, a także z ciężką teraźniejszością i problemami przyjaciół. To śmieszne, ponieważ byłem przekonany, że napiszę powieść fantasy. Po pierwsze, taki miałem zamiar, po drugie pisałem i publikowałem głównie opowiadania w tym gatunku i czytałem wyłącznie samą fantastykę. A tutaj obyczaj z krwi i kości... i tak poleciało. Druga trochę z rozpędu, trochę z oczekiwań, też była powieścią obyczajową. „Punkhead” − jak sama nazwa wskazuje, również poruszała temat subkultur. No i nareszcie „Po drugiej stronie cienia”, urban fantasy, książka, którą w zasadzie napisałem dla siebie, ponieważ uwielbiam takie historie, przenikanie się światów, magię... Szczęście (albo i pech), że ktoś to zechciał wydać i całkiem nieźle się sprzedaje.

P.W.: Skąd przyszedłeś, gdzie jesteś i dokąd zmierzasz? Jako autor i człowiek…

P.S.: To jest strasznie trudne pytanie. Chociaż może nie trudne, a filozoficzne. Mógłbym na nie długo odpowiadać, zastanawiać się nad sobą i pewnie bardzo często zmieniałbym zdanie... Dlatego odpowiem, że generalnie i jako człowiek, i jako autor chcę być coraz lepszy. Chcę pisać coraz lepsze powieści i nie mieć sobie nic do zarzucenia w życiu. Oczywiście to są tylko plany, życie je zweryfikuje.

Z Piotrem Senderem rozmawiała dla cogdziekiedy Paulina Wieczorek

 

CoGdzieKiedy,
Olsztyn,
Warmińsko-Mazurskie
Polska

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Website: www.cogdziekiedy.olsztyn.pl

O Nas

Portal informacyjny miasta Olsztyna. Znajdziesz tutaj informacje o spektaklach, filmach, koncertach, wystawach i wielu innych wydarzeniach odbywających się w naszym mieście.

W zasadzie nie zajmujemy się polityką, ani codziennymi informacjami skandalizującymi. Jednak czasem możemy zrobic odstępstwo od tej reguły.