Czy ktoś, kto nie zna się na malarstwie, może czerpać przyjemność z oglądania obrazów?
A czy przyjemność ta zależy od znajomości reguł? Nie. Znawcy zasad nie mają monopolu na odczuwanie piękna. W pewnym sensie znawcą jest każdy z nas, bo, jak zauważył pewien filozof, wszyscy, jako ludzie, posiadamy wrodzoną zdolność rozpoznawania tego, co piękne.
A czy trzeba być artystą, żeby tworzyć obrazy? Tak. Ale nie w tym sensie, w jakim zwykle się to rozumie. Trzeba być kimś, kto widzi rzeczywistość intensywniej niż inni. Artysta to ten, kto widzi mocniej. Przesadza, deformuje, dramatyzuje to, na co patrzy. Kto nie tylko odtwarza świat, lecz tworzy własny. Taki, do którego tylko on posiada klucz.
Inny filozof stwierdził, że sztuka ma dwa oblicza. Jedno, Apollińskie, wymusza porządek, formę, harmonię i kontrolę. Drugie, Dionizyjskie, zanurza w chaosie, emocjach, instynktowności i energii. To między tymi dwoma obliczami rodzi się napięcie, które decyduje o wartości sztuki.
I takie właśnie jest malarstwo IVOYT, duetu malarskiego, którego obrazy będzie można obejrzeć podczas wernisażu. Ich obrazy pokazują napięcie między tożsamością i rozpadem, między kontrolą i improwizacją, między konfliktem i porozumieniem, między pięknem i deformacją. To malarstwo, które ukazuje napięcie między człowiekiem i jego skończonością.
IVOYT zaczyna od przekonania, że człowiek jest konkretny i pojedynczy.
Po chwili jednak podważa tę pewność, sugerując, że jesteśmy także abstrakcją i procesem. W rezultacie pozostajemy w niepewności. Czy człowiek jest uformowaną materią, czy raczej tylko chwilową konfiguracją, do której nie warto się zbyt mocno przywiązywać. W obrazach IVOYT twarz wyłania się z abstrakcji, ale jej przeznaczeniem wydaje się powrót do niej, ponowne rozpuszczenie się w tym, z czego na moment powstała.
Gdybyście chcieli wybrać się na tę wystawę, warto wziąć pod uwagę, że możecie odnieść z niej kilka korzyści. Po pierwsze, istnieje spora szansa, że choć na chwilę przestaniecie traktować twarz jak coś oczywistego. Po drugie, może się okazać, że oglądanie obrazów dostarcza mniej psychologicznej wygody, niż zwykło się sądzić. Po trzecie, jest całkiem możliwe, że po wyjściu z wystawy zaczniecie nieco inaczej patrzeć na własne odbicie w lustrze. Po czwarte, wreszcie, otrzymacie rzadką okazję obserwowania procesu, w którym obraz próbuje zdecydować, czy chce być portretem, czy abstrakcją.
Jeśli więc jesteście gotowi na tego rodzaju doświadczenie, przyjdźcie 12 kwietnia o godzinie 18.00 do BAZY i Galerii "W Ramach Sztuki" na wernisaż IVOYT.

Piotr Wasyluk