– Dociekliwa reporterka i samotna matka, która zaszła w ciążę dzięki sztucznemu zapłodnieniu, odkrywa tożsamość dawcy nasienia… – mówi Piotr Czerkawski, koordynator programowy festiwalu. – Widzieliśmy już sporo takich filmów, z czego większość na Hallmarku. „Solomama” zdecydowanie wyróżnia się jednak na ich tle, bo bardziej niż melodramatyczną smutę albo ekranizację tabloidowego artykułu przypomina inteligentną tragikomedię, która spodoba się wielbicielom Rubena Östlunda. Film Janicke Askevold przypomina również prostą prawdę, którą potwierdzam, wykonując ten zawód od wielu lat: strzeżcie się, jeśli zainteresują się wami dziennikarze.