Miauu…
Tu KOT. Szeptem. ![]()
![]()
Gdy świąteczne światła jeszcze się tlą, a rok powoli zapada w sen, znów uchylam drzwi do mojego świata.
27.12 zapraszam na kolejny koci jam session —
wieczór dźwięków, które rodzą się spontanicznie, z potrzeby serca, z ciszy między jednym mruknięciem a drugim.
Tego dnia moja scena stanie się miejscem spotkania:
dla muzyków, instrumentalistów i wokalistów, którzy noszą w sobie autorskie historie i chcą je wypuścić w świat — bez pośpiechu, bez masek, bez kopiowania cudzych snów.
Masz melodie, które przychodzą do Ciebie nocą?
Dźwięki, które jeszcze nie wiedzą, czym chcą być?
Grasz solo, w duecie, w składzie albo wędrujesz sam jak kot po dachu?
Tu możesz je wypowiedzieć.
Nad brzmieniem będzie czuwał realizator —
żeby każda nuta mogła spokojnie opaść na ziemię i zostać wysłuchana.
Kocie prawa tej nocy:
Na scenę wchodzisz po cichym porozumieniu ze mną lub z moim człowiekiem — organizatorem
(30 zł/os. — koci podatek; połowa wraca do Ciebie w postaci napoju przy barze).
Czas nie jest wrogiem — ustalamy go wspólnie.
Tylko autorskie dźwięki. Żadnych coverów. Tylko to, co naprawdę Twoje.
Kilka znaków na drogę:
– Jeśli masz własny odsłuch — przynieś go ze sobą.
– Jeśli chcesz zatrzymać tę noc na dłużej — możemy ją nagrać.
– Jeśli chcesz tylko być, słuchać i pozwolić, by muzyka Cię znalazła — to też jest w porządku.
Chcesz wejść na scenę?
Napisz do mojego człowieka — Wojtka Ryłka.
Ja tej nocy obserwuję z cienia.
Przyjdź.
Posłuchaj. Zagraj.
Pozwól, by magia zrobiła resztę.