Ostatnia Noc Don Juana

Don Juan, żyjący w XVI wieku hiszpański szlachcic legendarny uwodziciel, znany z urody i wdzięku zdobywca serc niewieścich opisany jako egoistyczny i traktujący przedmiotowo kobiety rozpustnik. Postać będąca natchnieniem dla Mozarta, Moliera, Byrona.

Jak mogła wyglądać jego ostatnia noc życia, dowiadujemy się ze spektaklu Olsztyńskiego Teatru Lalek. Reżyserka Julia Mark postawiła pytanie – Ile jest Don Juana w Don Juanie? –

Tytułowy bohater grany przez Grzegorza Sowę, uwspółcześniony, świadomy swego wdzięku i zadbany estetycznie, modelowa postać z kolorowych pism dla pan i panów, to jeśli chodzi o wygląd. Podany jest w ciekawej scenografii i w otoczeniu żywych i prawdziwych – paradoks teatru-lalek. Dowodem, że jest draniem, jest  stwierdzenie, że kobiety się nie bije, lecz sprawia by cierpiała.

Jego wewnętrzne życie bo takowe jak się okazało posiada, zostaje ujawnione dzięki przedstawicielowi undergroundu- Ciemnej Strony Mocy. Zmusza on bowiem Don Juana do ujawnienia w sobie wyrzutów sumienia z powodu uwiedzenia ogromnej liczby kobiet, które mają być z tego powodu nieszczęśliwe, ale czy na pewno? No i po co? Nie lepiej zejść z tego świata z przeświadczeniem, że uszczęśliwiło się tyle niewiast, bo w pewnym momencie szczęśliwe być musiały. Diabeł namieszać musi. Jak na sprawie rozwodowej sugerują, że biedaczyna z tej ilości pogubił się całkiem. Gdyby spektakl miał drugi odcinek okazało by się, że one udawały i taki wspaniały to on nie jest z litości mu się oddawały, żeby w depresję nie popadł, bo taki ładny.

Problem jednak jest, wprowadzono urlopy tacierzyńskie, mężczyźni siedzą w domach, gotują i zajmują się dziećmi, bo małżonka lepiej zarabia i nie byłoby to dobre dla domowego budżetu. Czy taki gość jest atrakcyjny dla niewiast? Czy chcąc przeżyć burzliwy romans panie pragną przyszłego Don Juana na tacierzyńskim? Otóż nie, marzy im się Frank Moody z Californication, co najmniej. Gdzie tu sens i logika można zapytać, lecz pyta tylko ten któremu się zdaje, że rozumie kobiety. Don Juan je rozumiał, więc je zdobywał. Należy go z tego powodu co najmniej błogosławić, nie spychać do piekła.

To moje dygresje, ale zobaczcie do jakich rozważań popchnęła mnie wizja reżyserki i tekst sztuki.

Czy warto obejrzeć spektakl Olsztyńskiego Teatru Lalek Ostatnia Noc Don Juana? A czy warto myśleć?

Art