Pn Wt Śr Cz Pt So N
3
Data : 2017-11-03
4
Data : 2017-11-04
9
Data : 2017-11-09
10
Data : 2017-11-10
11
Data : 2017-11-11
16
Data : 2017-11-16
17
Data : 2017-11-17
18
Data : 2017-11-18
19
Data : 2017-11-19
23
Data : 2017-11-23
24
Data : 2017-11-24
25
Data : 2017-11-25
26
Data : 2017-11-26

„Zima to sezon alkoholizmu i rozpaczy. Wystarczy policzyć pijaków w Rosji albo samobójców w Cornell.

Podczas sesji egzaminacyjnej tyle osób rzuca się do słynnego parowu na tym pagórkowatym kampusie, że dla zredukowania napięcia uniwersytet wprowadził dodatkowy dzień wolny (popularnie zwany „dniem samobójcy”, jak powiedziała nam encyklopedia w komputerze). Trudno nam zrozumieć tę młodzież z Cornell, jakąś Biankę, która rzuca się z mostu ze swoją pierwszą wkładką domaciczną i całym życiem przed sobą, i tylko jej własne ubranie amortyzuje upadek; albo ponurego egzystencjalistę Billa, z aromatyzowanymi papierosami i kurtką z Armii Zbawienia, który nie skończył tak jak Bianca, lecz zwiesił się z barierki, po czym otworzył dłonie (33 procent samobójców, którzy decydują się na mosty, ma naderwane mięśnie ramion, pozostałe 67 procent po prostu skacze). Wspominamy o tym tylko po to, aby pokazać, że nawet studenci, którzy mogą się do woli łajdaczyć i chlać wódę, masowo rozstają się z życiem na własne życzenie. Wyobraźcie sobie, jak ciężko musiało być Lisbonkom, zamkniętym we własnym domu bez łomoczącej muzyki i chętnych partnerów seksualnych pod ręką.” (Str. 169)

Wyobraźcie sobie, jak ciężko musiało być pięciu nastoletnim dziewczętom, a w zasadzie ukrytym w dziewczęcych ciałach kobietom, odciętym od świata, trzymanym na krótkiej smyczy zakazów i nakazów. Jak duszno musiało im być we wciąż zacieśniającym się uścisku rodzicielskiej miłości. Nie trudno doszukać się w tej klaustrofobii emocjonalnej źródeł późniejszej tragedii. Jednak nie dajmy się zwieść pokusom oczywistości… Wierzcie mi, błędem byłoby wyciągać tak pochopnie wnioski. A powyższy fragment wcale nie obrazuje całej powieści, jest może bardziej zwodzeniem na manowce niż twardą tezą. A my, czytelnicy, wcale nie jesteśmy w stanie, mimo wciąż rosnącego świętego oburzenia wobec postepowania państwa Lisbon, mimo poczucia bezradności i buntu jednocześnie, odpowiedzieć z pełnym przekonaniem na czającą się w duszy wątpliwość: dlaczego?

Dlaczego pięć pięknych i utalentowanych dziewcząt, przed którymi życie (mimo wszystko) stało otworem, decyduje się na tak dramatyczny ruch? Dlaczego mała społeczność nie zareagowała? Dlaczego Lisbonki wybrały śmierć, choć mogły wsiąść do auta, które na nie czekało owej pamiętnej nocy i dać się wywieźć zapatrzonym w nie chłopakom, którzy przybyli z odsieczą, by uratował obiekt swoich marzeń? Dlaczego… Można mnożyć pytania. I wierzcie mi, nie ma na nie prostej odpowiedzi.

Eugenides w „Przekleństwach niewinności” buduje hermetyczny i sugestywny świat składany przez teraz już mężczyzn, choć kiedyś chłopców, gdzie centrum wszechświata nie jest wcale Słońce a pięć dziewcząt z domu w sąsiedztwie...

Oczami dorastających chłopaków, a później dojrzałych ludzi widzimy urywki, fragmenty, skrawki scalone w obraz niepokojącego małomiasteczkowego społeczeństwa i sióstr Lisbon, które postanowiły opuścić swój dom rodzinny nieco inaczej, niż ów świat by sobie tego życzył.

Wielowarstwowa, poruszająca i świetna językowo powieść Eugenidesa nie daje o sobie zapomnieć. I choć z pewnością wielu z Was widziało (może nawet nie raz) film na jej podstawie, to wierzcie mi, książka warta jest tego, by po nią sięgnąć nawet jeśli zna się fabułę. Bo ta historia zaklęta jest w słowach i przestrzeniach między nimi, w konstrukcji zdań, w dźwiękach muzyki, która cicho sączy się wśród stron zaczarowana w tytułach piosenek jako tajemny język.

Dopóki sami nie przeczytacie tej powieści, niczego na jej temat nie będziecie wiedzieć, choćbyście znali na pamięć setki recenzji „Przekleństw niewinności”. A żeby nie być obojętnym, żeby spróbować samemu odnaleźć odpowiedź i poczuć ten pełen napięcia klimat, duszny i plastyczny – koniecznie trzeba sięgnąć po tę powieść.

 

Przekleństwa niewinności, Jeffrey Eugenides, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 2013, s. 238, ISBN 978-83-240-2122-2

Urszula Witkowska

 

CoGdzieKiedy,
Olsztyn,
Warmińsko-Mazurskie
Polska

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Website: www.cogdziekiedy.olsztyn.pl

O Nas

Portal informacyjny miasta Olsztyna. Znajdziesz tutaj informacje o spektaklach, filmach, koncertach, wystawach i wielu innych wydarzeniach odbywających się w naszym mieście.

W zasadzie nie zajmujemy się polityką, ani codziennymi informacjami skandalizującymi. Jednak czasem możemy zrobic odstępstwo od tej reguły.