Pn Wt Śr Cz Pt So N
3
Data : 2017-11-03
4
Data : 2017-11-04
9
Data : 2017-11-09
10
Data : 2017-11-10
11
Data : 2017-11-11
16
Data : 2017-11-16
17
Data : 2017-11-17
18
Data : 2017-11-18
19
Data : 2017-11-19
23
Data : 2017-11-23
24
Data : 2017-11-24
25
Data : 2017-11-25
26
Data : 2017-11-26

Koncert symfoniczny w wykonaniu Bartosza Żurakowskiego, Mateusza Makucha i Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej 

To był wieczór dla ludzi o mocnych nerwach!  

Zanim jeszcze zabrzmiał pierwszy dźwięk, zanim widzowie zostali wprowadzeni kilkoma słowami wstępu w klimat tego wieczoru na widowni już panowała niepospolita atmosfera.

W pierwszej części - I koncercie skrzypcowym a-mol op.99 Dymitra Szostakowicza Mateusz Makuch zaprezentował słuchaczom swoje niepodważalne umiejętności serwując znakomite skrzypcowe wykonanie skomplikowanej partytury Szostakowicza. Cała pierwsza część wieczoru wstrząsnęła nawet najmniej wrażliwą częścią publiczności Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej. Trudno pisać o tym koncercie i o wykonaniu solowych skrzypiec z dystansem i bez uniesień. Wybraną na ten wieczór kompozycję rosyjski symfonik stworzył, chcąc opowiedzieć o gehennie, jaką przyszło mu przeżywać w czasach II Wojny Światowej.

Zapewne nie bez powodu do wykonania partii solowej wybrano 20. letniego skrzypka z dużymi, jak na swój wiek, osiągnięciami. Koncertowi dyrygował natomiast Bartosz Żurakowski, związany z Opolską Filharmonią, mający znakomite doświadczenie w sztuce dyrygentury. To połączenie wraz w wtórem całej Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej dało znakomity wyraz neoklasycystycznej muzyki Szostakowicza.

W tej oryginalnej kompozycji Mateusz Makuch, zgrabnie operujący instrumentem, spontanicznie tworzył główny wątek. Poszeptująca do pierwszych skrzypiec orkiestra wzbudzała lekki posmak grozy. Szczególnie wyjątkowo brzmiała tu harfa, której dźwięk podkreślał nieprzewidywalne sekwencje i budowany melodyjnie niepokój.

Dzięki temu wykonaniu słuchacze mieli okazję zatopić się w rwanych dźwiękach skomponowanych przez Szostakowicza. Przez wszystkie cztery części na całej sali panowało skupienie, któremu towarzyszyła swoista ciemność. Podkreślała to też pozornie zachwiana harmonia, z jaką poruszała się cała orkiestra. Grupa skrzypcowa budziła się co jakiś czas, by później znów oddać pełny głos pierwszym skrzypcom.

Niekontrolowane i swobodnie pojawiające się dźwięki w całości tworzyły oniryczną kompozycję przygotowaną dla słuchaczy poważnie traktujących muzykę. Tęgie dźwięki dętych przeplatały się tu z niespokojnie dokazującymi instrumentami strunowymi.

Najdłużej w pamięci pozostawały momenty, kiedy orkiestra wykonywała niespodziewane zakręty, zaskakując słuchaczy zmianą napięcia. Nie dało się zauważyć żadnego niedociągnięcia w wykonaniu solowych skrzypiec. To właśnie one, w jednym z ostatnich momentów pierwszej części wieczoru, wywołały burzę. Ta konfrontacja wielu dźwięków cichła co jakiś czas, by zaraz znów dać okaz swojej sile. W końcu w pościg ruszyły także cymbały i bębny. W kolejne wersy tej opowieści solowe skrzypce po pewnej pauzie wchodziły już z rozbiegu. Zamknięte w czterech częściach wirtuozyjne poczynania solisty jak i dyrygenta zakończyły się wieńczącymi, zasłużonymi brawami.

Po chwili przerwy na sali zagościła już mniej niepokojąca muzyka także XX-wiecznego kompozytora Richarda Straussa. II Symfonia f-moll op.12 należy do wczesnych kompozycji tego autora. Tym razem na scenie filharmonii zagościło więcej instrumentów dętych. Pierwsze dźwięki, o wiele lżejsze w odbiorze, wybrzmiały ze strony klarnetu i fagota. Nasiąknięty jeszcze wstrząsającym tonem poprzedniej części wieczoru Bartosz Żukowski rozpoczął wymownie kompozycje Richarda Straussa.

Tu mogliśmy usłyszeć stanowcze dźwięki waltorni z wplątującymi się głosami fletów, które przypominały wirujące w powietrzu piórka. Gwarantowało to pełne napięcia momenty, które podkreślała stanowcza acz nieskrępowana dyrygentura Żurakowskiego. Dyrygent ten z zaczarował słuchaczy zapewne bardziej niż nie jeden czarnoksiężnik. Wyznaczał więc dalsze części koncertu Staussa, o wiele bardziej przewidywalne niż gehenna Szostakowicza. Kolejne części tej symfonii rozpoczynały się wartko i miarowo, by w pewnych momentach przerodzić się w romantyczne brzmienia. Zaplanowana z dużą elokwencją kompozycja Richarda Straussa miała ton oficjalny. Ostatnia, podsumowująca część zafundowała publiczności Filharmonii Warmińsko Mazurskiej piękną klamrę kompozycyjną w podniosłej atmosferze. Fala braw, które wydawały się nigdy nie skończyć należycie nagrodziła muzyków, którzy tego wieczoru dali z siebie wszystko.

Patrycja

 

CoGdzieKiedy,
Olsztyn,
Warmińsko-Mazurskie
Polska

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Website: www.cogdziekiedy.olsztyn.pl

O Nas

Portal informacyjny miasta Olsztyna. Znajdziesz tutaj informacje o spektaklach, filmach, koncertach, wystawach i wielu innych wydarzeniach odbywających się w naszym mieście.

W zasadzie nie zajmujemy się polityką, ani codziennymi informacjami skandalizującymi. Jednak czasem możemy zrobic odstępstwo od tej reguły.